Pasterze
- Kategoria: Rozważania niedzielne
- Tagi: wolność, posłuszeństwo, pokora, Maryja, lud Boży, Bóg, Benedykt XVI
Nieopodal Betlejem, pasterzom pilnującym swej trzody objawił się anioł Pański, by obwieścić im radosną nowinę – „dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. Wieść ta przekazana im została przy udziale mnóstwa zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami. Pasterze postanowili, że pójdą do Betlejem i sprawdzą, co się tam wydarzyło, a gdy odnaleźli Marię, Józefa i Niemowlę leżące w żłobie, poinformowali ich o tym, co im się przytrafiło i co im zostało objawione o tym Dziecięciu (Łk 2, 8-20).
Jak czytamy w Ewangelii - wszyscy, którzy słyszeli ich opowieść dziwili się jej, ale nie Maryja, która przyjęła ich wiadomość w ciszy i spokoju. Jej serce wypełnione było bowiem zaufaniem, co do zamiarów Boga, a swe życie poświęciła Mu całkowicie. Według Benedykta XVI – „w Najświętszej Maryi widzimy doskonałą realizację tego sposobu sakramentalnego działania, przez które Bóg dociera do ludzkiego stworzenia i angażuje je w swoją zbawczą inicjatywę. Od Zwiastowania do Zesłania Ducha Świętego Maryja z Nazaretu jawi się jako osoba, której wolność jest całkowicie poddana woli Bożej. Jej Niepokalane Poczęcie odsłania się właśnie w jej bezwarunkowym posłuszeństwie słowu Bożemu. Posłuszna wiara jest postawą, jaką w swoim życiu przyjmuje w każdej chwili wobec Bożego działania” (Benedykt XVI, Sacramentum Caritatis. O Eucharystii, źródle i szczycie życia i misji Kościoła, Kraków 2007, s. 43).
Przyznam, że często dziwię się tej pokorze Maryi wobec woli Bożej, a zarazem jej zazdroszczę. Człowiek chciałby z pokorą przyjmować to, czym obdarza go Bóg, ale często nie potrafi. Zarówno - w kwestii „nagród”, jak i „kar”. Dyskutujemy sobie z Bogiem, kłócimy się z Nim i nie mamy tej pokory i ufności Maryi, która przyjmowała swe życie z miłością i nadzieją. Ona nie strzępiła sobie języka w niepotrzebnych dyskusjach, a swe życie potrafiła bezwarunkowo podporządkować woli Bożej. Czy my tak potrafimy?
Coraz częściej zauważyć też można, że nasze Ego rośnie do monstrualnych rozmiarów i potrafimy już nawet nie tylko kłócić się i dyskutować z Bogiem, ale także Mu odmawiać. A czy na pewno jesteśmy już na tyle dorośli, by sobie na to pozwolić? Dlaczego zapominamy o tym, że dla Niego na zawsze pozostaniemy dziećmi i ma On pełne prawo do tego, by być dla nas wymagającym i czasami surowym. Bóg Ojciec.
W XXI wieku, w dobie Internetu, upowszechnienia nauki i oświaty – wydaje nam się, że jesteśmy mądrzy i możemy zdać się tylko i wyłącznie na siebie. Ubogich i mniej wykształconych mamy w pogardzie, pysznimy się swą inteligencją i wiedzą oraz pieniędzmi. Nie słuchamy Boga lub udajemy, że Go nie słyszymy. Mało obchodzą nas nakazy, zakazy i powoli zapominamy o tym, czym jest proste życie i że to ono właśnie przybliża do Boga. Odmawiamy Mu. Wydaje nam się, że jesteśmy już duzi.
Gdy obserwuję sobie poczynania niektórych ludzi, a także swoje, to wydaje mi się, że tak naprawdę gromada głupców rośnie z dnia na dzień, a prawdziwą mądrość posiedli prości pasterze, o których czytamy na stronach Ewangelii. Owi pasterze przy żłobie, w którym leży Jezus, to obraz znany każdemu dziecku, ale rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, dlaczego to oni, pierwsi obdarowani zostali łaską pokłonienia się Panu. Co symbolizują pasterze?
Może właśnie prawdziwą mądrość, która polega na podporządkowaniu się Jego życzeniu? Zwróćmy uwagę na to, że oni nie zastanawiali się zbyt długo nad tym, by ruszyć w drogę do Betlejem. Uwierzyli i zostali nagrodzeni. Dzisiaj pewnie, gdyby nas postawiono w takiej sytuacji, to zamiast jak najszybciej udać się w drogę, po kilka razy sprawdzalibyśmy posłańca oraz próbowali potwierdzić informację.
Joseph Ratzinger w rozmowie z Peterem Seewaldem twierdzi, iż „wiadomość dociera do pasterzy, do ludzi oczekujących, którzy wiedzą, że jest im potrzebna odkupicielska bliskość Boga, do ludzi otwartych, gotowych udać się do betlejemskiego żłobka. Z Maryją i Józefem, z Szymonem i Anną, z Elżbietą i Zachariaszem są oni uosobieniem ubogich Izraela – a tym samym w ogóle „Ludu Bożego” (Bóg i świat. Z kardynałem Josephem Ratzingerem rozmawia Peter Seewald, Kraków 2005, s. 197). A my?
Właśnie. Wielu z nas nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, jak bardzo potrzebuje prawdziwej bliskości Boga. Nie odmawiajmy Mu więc. Bądźmy jak pasterze, którzy z ufnością wyruszyli w drogę, bez zbędnych dyskusji, wahań, czy trosk. Ufajmy Bogu i ufajmy Maryi, która Jemu zaufała. Starajmy się nauczyć jej pokory i z radością kroczyć ścieżkami życia, pamiętając o tym, że On jest blisko nas. Jest.

- MichalPiatek - blog
- zaloguj się lub załóż konto aby skomentować
- 554 odsłony
- dyskusja (komentarze: 17)



