| Imieniny:
 


Jakub przebija balonik

Rozważanie na XXIV Niedzielę Zwykłą, rok B 

Dzisiejsze czytania

Wiara jest martwa bez uczynków – przekonuje w Liście św. Jakub. Truizm, banał. I jeszcze kilka katechetycznych wariantów interpretacji. Jak choćby ta, że wierzący musi być praktykujący. Owszem, wszystko się zgadza. Ale przygoda chrześcijanina z tekstem Ewangelii na tym między innymi polega, że wraz z własnym doświadczeniem życiowym dokopuje się on do kolejnych znaczeń niby tak oczywistych słów, jak choćby te o wierze martwej bez uczynków.

Czym niby miałyby być te uczynki? Legendarnymi już w kościelnym żargonie „dziełami miłosierdzia”? A co wtedy z członkami zakonów kontemplacyjnych? Może więc owe uczynki to innymi słowy to, co składa się na – uwaga, znów słówko z kościelnego mainstreamu – świadectwo? Tylko co wtedy z tymi, którzy od lat przykuci do przeraźliwej niesprawności i samotności, tkwią poza światem pogrążeni w chorobach, które odebrały im na pozór wszystko: ruch, mowę, chęć istnienia? Uczynki wynikające z wiary to po prostu nasze życie. Życie, w którym są upadki, jak w wierze są wątpliwości; życie, które rozgrywa się dzień za dniem, jak wiara toczy się swoim rytmem. I nie nadrobimy gestami na pokaz ani nie ożywimy wiary zastrzykami z miłosierdzia czy deklaracji. Żywa wiara to efekt życia, które jest – czasem wbrew wszystkiemu – nastawione na rozwój.

Ciekawe, że w wersji liturgicznej zabrakło w Drugim Czytaniu ostatniego wiersza tego rozdziału z Listu Jakuba. Brzmi on następująco: „Wierzysz, że jest jeden Bóg? Dobrze czynisz. Lecz demony też wierzą i ze strachu drżą”. Po pierwsze: świetna szkoła retoryki, tekst wpisujący się w najlepszą lekcję publicystyki. Po drugie: szpilka wbita w balonik ludzkiego zadufania.

Przestrogę Jakuba przed martwą wiarą i jednocześnie apel o wiarę wyrażającą się czynami warto odczytywać w kontekście Kazania na Górze. Ks. Grzegorz Ryś zwraca uwagę, że Osiem Błogosławieństw to tekst, którego wiersze trzeba czytać od tyłu. Bowiem na końcu każdego błogosławieństwa znajdujemy wprost nazwane ludzkie pragnienia: bycia pocieszonym, nasyconym itd. Natomiast wymieniane po zwrocie „błogosławieni”, czyli „szczęśliwi” opisy ludzkiej kondycji, jak cierpiący udrękę, zabiegający o pokój itd., wskazują na możliwe drogi dążenia do pożądanych wartości. A więc znamy kilka ścieżek, z których nie należy schodzić, jeśli staną się naszym losem – albo które możemy wręcz sami wybrać – by przez uczynki wyrażać wiarę. Wyrażać tak, jak warto to robić z myślą o budowaniu królestwa niebieskiego. Żyć po Bożemu.

Balon, który przebija Jakubowa szpilka, nadmuchujemy przez to, co jest efektem braku pokory. Przypomnijmy słowa z Listu: demony też wierzą. I drżą ze strachu. A teraz popatrzmy na wyrywek z dzisiejszej Ewangelii: „Wtedy Piotr wziął [Jezusa] na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”. Piotr miał ochotę już stanąć w miejscu, zapanować nad tym, co otrzymał w spotkaniu z Jezusem i do poukładanego wyobrażenia, dopasować mający dopiero nastąpić bieg wypadków. Tkwi to w człowieku: pouczanie Pana Boga, przycinanie Jego obrazu do własnego horyzontu. Zamiast rozwijania się, chęć zatrzymania chwili, zapanowania nad żywiołem życia.

I jeśli wiara jest martwa – to właśnie taka, która zapomniała, że głównym grzechem jest pycha. Martwa wiara to wiara z monopolem na prawdę zawsze, wszędzie, na każdy temat. To wiara, która odbiera wiarę innym ludziom. Tylko, że człowiek nie jest tak inteligentny jak demony i często nawet nie wie, że powinien wówczas drżeć przed samym sobą. space-data-balon.jpg

Rozważanie niedzielne

 

4
Średnia: 4 (1 głos)
Twoja ocena Żadne

komentarze (3)zaloguj się by skomentować



Tezeusz on Facebook
home forum