| Imieniny:
 

Jorlandia i okolice

Nawet jeśli tylko jedna osoba znajdzie tu coś dla siebie - warto pisać.


Radośnie przyjąć Nieuniknione

Adwent2009r.jpg

 
 
Niedziela, III tygodnia Adwentu, rok C2
 

Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela: król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego. (So 3,14b-15)

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem! A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. (Flp 4,6-7)

«Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym». ( Łk 3,16-17)

Adwent nazywa się często „radosnym oczekiwaniem”. Przypomina mi czekanie na spotkanie z kimś tak bardzo przez nas kochanym, że niecierpliwie odliczamy dni do tego dnia, kiedy spojrzymy tej osobie w oczy, kiedy ją dotkniemy, uściskamy na powitanie, kiedy zamienimy z nią słowo.

Zapytałam kiedyś uczniów na lekcji w klasie piątej, czy cieszą się, że niedługo będą święta urodzin Boga. Mówili o radości oczekiwania na Boże Narodzenie, o ozdobach w domu, o prezentach, o atmosferze rodzinnej przy wigilijnym stole, o tym, co cieszy i raduje w tym czasie. Potem zapytałam o przygotowanie radosnego spotkania, na czym polega takie przygotowanie się do spotkania z kimś, na kogo z radością się czeka. Dzieci mówiły o robieniu laurek dla babci, która przyjedzie na święta, o przygotowaniu ciastek dla gości, o robieniu kartek świątecznych i sprzątaniu pokoju dla wizytujących ich członków rodziny czy przyjaciół.

I tak to radośnie rozmawialiśmy sobie o zewnętrznych przejawach radości spowodowanej czekaniem na kogoś wyjątkowo oczekiwanego. Mówiły też o czekaniu na Narodzenie Boga w ich sercu, o rekolekcjach, które warto przeżyć, o spowiedzi i o dobrych postanowieniach.

Kiedy przeczytałam dzisiejsze czytania, wróciło do mnie wspomnienie tej rozmowy z dziećmi. W tych biblijnych tekstach króluje radość: śpiewaj, ciesz się, wesel, nie bój się, podnieś radosny okrzyk, radujcie się, o nic się nie troskajcie, wszystko róbcie z dziękczynieniem. Moją uwagę zwraca też to niezwykłe zapewnienie: „A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli”.

Pokój Boży strzegący myśli i serca to rzeczywistość, która kojarzy mi się z mocą ochronną. Radość to emocja, czasem płytka czasem głęboka. Ale biblijne teksty chyba mówią o radości, której źródłem jest nie tylko wiara, ale też NADZIEJA. Czekanie na kogoś, kto na pewno przybędzie – nadzieja, której spełnienie jest pewne. I to nie byle kto przyjdzie. Przybędzie sam Bóg – oddalający wyroki, odsuwający nieprzyjaciół Mocarz.

Radosne oczekiwanie na Mesjasza to treść naszej wiary, będącej też wyrazem egzystencjalnej tęsknoty, zakodowanej w strukturze naszego istnienia. Tęsknoty, która skłania do poszukiwań, do utrwalania odpowiedzi, którą znajdujemy właśnie w tej niezwykłej radości idącej ramię w ramię z pokojem Bożym strzegących umysłu i serca.

Kiedyś ktoś mi powiedział, że cechą charakteru ucznia Jezusa powinien być optymizm i radość. Że to religia radości - charakterystycznego znaku chrześcijaństwa.

Być może za mało w nas tej wiary i nadziei, których podtrzymywanie i pogłębianie daje w efekcie charakterystyczne „piętno bycia radosnym i głęboko spokojnym”?

Życie codzienne w XXI wieku jest niespokojne, pełne sprzeczności, trudności i lęku o przyszłość własną, naszych dzieci i bliskich, o przyszłość świata wartości chrześcijańskich. Ale I wiek chrześcijaństwa nie był łatwiejszy. Prześladowanie uczniów Chrystusa było normą, trudności w wierze także zdarzały się pierwszym wspólnotom. Stąd znamy tyle listów apostolskich, które miały podtrzymywać braci na duchu i utwierdzać w ich życiu naukę Chrystusa. Jednak mimo trudności autor Listu do Filipian pisze: radujcie się zawsze w Panu, o nic się nie troskajcie. Pan jest blisko! To było dwa tysiące lat temu.

I nadal Pan jest blisko.

Może nawet jeszcze bliżej? Tu na wyciągnięcie ręki jest stos darów. Radość i pokój, odnowiona miłość, opieka Mocnego Boga, ochrona Stwórcy – to dary, których nie widać, może nawet niektórzy nie wierzą, że mogą z nich skorzystać.

Jan Chrzciciel dając świadectwo o Jezusie powiedział, że Mesjasz nadchodzi z siekierą („Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.” Mt 3,10) i z wiejadłem. Co to znaczy, że wiejadłem oczyści omłot? Po wymłóceniu zboża dokonywano jego wiania, czyli oczyszczenia. Przy silnym wietrze podrzucano ziarno wymieszane z plewami tzw. wiejadłem (specjalny typ wideł lub szufla). Ziarno spadało na klepisko, a plewy były porywane przez wiatr.

Warto w tym miejscu przytoczyć pewien ciekawy cytat z kazania brata w wierze z kościoła protestanckiego: „Jan nie zobaczył Chrystusa, jako przychodzącego z workiem prezentów na plecach, jak jakiś boski święty Mikołaj. On nie przychodził, aby przynieś ludzkości dobrobyt i sukces. On przychodził z siekierą i wiejadłem. (…)Chrystus miał pojawić się w Swoim domu, aby go oczyścić! Słowo oczyścić oznacza "obmyć, pozbyć się, wynieść to, co jest nieczyste". Wiejadłem jest Duch Święty, którego potężny wiatr wkrótce wywieje wszelką plewę letniości i grzechu ze świętej świątyni Bożej.” David Wilkerson (pastor kościoła Times Square Church w Nowym Jorku;źródło: http://www.tscpulpitseries.org/polish/ts82revi.htm)

Zobaczmy teraz w jakim świetle pokazuje się radość chrześcijańska – jest poprzedzona wielkim oczyszczeniem zbioru dusz ludzkich. Czy to może budzić tylko radość? A co z tymi, którzy okażą się plewami palonymi w ogniu nieugaszonym?

Nauka Jezusa to same konkrety, może czasem wypowiadane zbyt stanowczo jak na wrażliwe uszy niepokornych, ale to właśnie ta nauka, przestrzeganie jej daje nam odwagę i rozsądek. Właśnie po to, abyśmy mogli spokojnie czekać i radować się, gdy Pan jest już tak blisko. Nie jest to jednak oczekiwanie bez wymagań. Trzeba czekać CZUWAJĄC: pełniąc wolę Boga, przestrzegając Jego przykazań, Jego nauk. To jest gwarancja radości i pokoju, przewyższającego wszelki umysł. Inaczej stajemy się oszustami, ludźmi czekającymi w cieniu kolejki pełnej tych, którzy przygotowują się na Wielkie Przyjście, by w odpowiedniej chwili wepchnąć się bez uprawnień i wejść do radości Pana.

Ale tu może nastąpić niespodzianka.

Plewy są lekkie, dlatego ulatują z wiatrem. Lekko żyją ci, którzy nie przyjmują odpowiedzialności i zobowiązań, zwłaszcza wobec swej wspólnoty wierzących. Więc tylko ci, którzy niosą słodkie brzemię miłości, krzyż zobowiązań wynikających z podjęcia drogi WIARY – tylko Ci zostaną w ręku Pana. Wiatr Ognia, Wiatr Ducha nie oderwie ich od Niego, ale jakby stopi ich niedoskonałości i sprawi, że będą już zawsze z Nim połączeni.

Warto być więc obciążonym, czasem może nawet boleśnie ochrzczonym ogniem, jak mówi Jan. Bo to jest źródłem radości, pokoju i pewności, że nasza NADZIEJA nie będzie zawiedziona. Zacznijmy więc już teraz uczyć się, ćwiczyć, trenować - jak radośnie przyjąć Nieuniknione.

flame-fractals.jpg

5
Średnia: 5 (1 głos)
Twoja ocena Żadne

komentarze (4)zaloguj się by skomentować



Tezeusz on Facebook
home forum