| Imieniny:
 


Poezja jest moją codziennością

***

już wiem że jesteś
w głębi mnie
i przyniosę cię na te góry

oczy zazielenią się
bukowiną
albo szare będą
skrzące gwiazdkami śniegu

będziesz wędrowcem
za rączkę cię wezmę
dam malutki plecak
a w nim bochenek rad
i wodę przestróg

i będziesz szedł
zimowym szlakiem
z główką zadartą
nad połoniny

Glen Muick

Popatrz! Nawet niebo jest tu inne. Obłoki są jak impresje, pociagnięcia pędzlem rozpowietrzone, pastelowe. Ogrom wysokiego, czystego błękitu opada jedwabną smugą na szczyty gór i w doliny. Światło bawi się kolorami: rozjarzy najpierw zieleń, a na jej tle wszędobylskie owieczki, które wyglądają teraz, jakby spadły z pędzla. Kiedy biegnie pod las, ten mieni się żółcieniami i złotawym brązem. Strumyk srebrzeje i iskrzy zimnymi, och, jakże zimnymi płomykami.

Odetchnij głęboko i spójrz! Deszcz umył granitowe skały i ulotnił się tęczą ku górze. Całe Glen Muick wznosi się i opada, faluje i wyciąga kolorowe ramię do najbliższej chmurki. Spokój krajobrazu. Cisza...

Oddychaj. Igiełki kryształów powietrza uderzają prosto do głowy. Widzisz wyraźniej i słyszysz wiatr rozłożysty, jędrny. W niskich płomykach wrzosów perliście śmieje się ten sam strumyk, który właśnie umknął z lasu.
Wtem!
Podnieś głowę. Zobacz przesuwające się ku tobie szare, rozpuszczone włosy nieba. Wiatr szarpie nimi mocno! Na twojej twarzy rodzą się drobniutkie kropelki. Woda w strumyku cichnie jakby, jezioro ciemnieje, jego tafla z chwili na chwilę zamyka głębię, matowieje. Wiatr gna coraz szybciej, niespokojny z rozpędu przewraca się na Wrzosowisko i przygniata je do ziemi!

Odwróć się teraz, nagłe szaleństwo minie za moment. Przyjrzyj się, widzisz? Maleńkie jeszcze, błękitne oko otwiera się szerzej i szerzej. Promień Słońca spływa łagodnie, uderza w szczyt i wodospadem światła wygładza zbocze, las i strumień. Spokój powraca. Popatrz! Buki znowu rozkładają ramiona!...

 

***

czekam na mędrca
stojąc na rozdrożu
obok niemy Chrystus 
umarł na Krzyżu

gestem pytam
rozpostarciem dłoni
zmęczonym spojrzeniem
wołam

Cisza.
Symbol milczy.

Czekam na człowieka.
 

***

oddychaj spokojnie
powoli
złap rytm
tak tak nie nie

można
trzeba
wzruszyć się maleńką piąstką
to tylko
dziecięcy sen
płacze

spokojnie
kołysz
tak tak nie nie

1.  ...

Kiedy zgubił drogę
zrobiło mu się
wszystko jedno

nie odnalazł w środku
ani jednego przyjaciela

a twarz piekła go
od nadmiaru soli

na rozstajach dróg
jest zwykle najciężej
szczególnie gdy się stoi
i nie biegnie przed siebie

a więc stał na rozstaju
a Godot nie przyszedł
nie powiedział mu
że oto koniec nadszedł

i może spokojnie
usnąć na kamieniu

2.  Gotyk

Jakaż to wiara
co ściera kamienie
i rzuca wysoko
posadzki pod chmury

akt wiary
w iglicach wież
przedziera się w przestrzeń
modlitwą dłoni

średniowiecznych budowniczych
dusze w witrażach

a freski pełne są
spokorniałych
choć to ich ręce
układały kamienie
w smukłą modlitwę

3.  List

...trudno jest czekać
wypełniać czas
twoją nieobecnością

ta wyciągnięta dłoń
jest tylko próżnym gestem
w istocie czekaniem
na twój pierwszy ruch

chyba czas sie zatrzymał
ani kroków, ani trzaśnięcia drzwiami

więc by przebić ścianę ciszy
wstałam z fotela i wyszłam

tyle było w tym
mojej odwagi i hartu,
żeby nie potknać się na schodach
doczołgać się
do biegnących dokąś ludzi

Przyjaciel

śniłeś mi się wczoraj
przyjacielu
byliśmy dziećmi
z drogą przed sobą

jak mam ci powiedzieć
że wtedy
wystarczyło popatrzeć
w oczy

droga była prosta
na wprost
za rękę

 

Herbertologia

Bądź filozofem - słucham
Układaj slowa jak równanie logiczne
Tak tak nie nie
Kołacz do pudełka wyobraźni i pytaj

Bądź malarzem - dotykam
Plamami koloru opowiadaj rzeczywistość
Czarne – białe – szare
Dziw się jak dziecko i otwórz oczy 

Bądź poetą - mówię
Nie mów wprost uzywaj metafor
Ironia - Schizofrenia
Wariatka biegnie nad morzem

Claude Monet

Stary człowiek maluje
Kolory świetliste
Przez ramię i palce na kanwę
Promieniem slonecznym  

Ślepnący malarz światła
Zbliża twarz do obrazu
Rozdziela tęczę na krople
Światło tak jędrne że skapuje z pędzla 

Jak wiele jeszcze zostało
Smug do ożywieniaIle czasu zanim
Bóg odbierze wzrok 
Kiedy w pamięci tylko
Imię na płótnie

***

Nie ma jej
Odmawiam jej prawa
do istnienia
Głuchym wrzaskiem
głeboko w trzewiach

Rozdziera mnie
Spycha z krawędzi
Szydząc odgina palce

Nie ma jej
Haust powietrza
Kolejny raz
ślad łzy na policzku

***

Dlaczego mi sie śnisz?
Stoisz w oku łzą,
westchnieniem w ciszy jesteś.

Dotkniesz mojej dłoni,
coś nabierze znaczeń
tylu ile tylko zdołamy wyliczyć.

Nic już nie powiem,
już nie będzie trzeba
Ty wiesz, Przyjacielu.
Wystarczy, że otworzysz oczy.

5
Średnia: 5 (3 głosów)
Twoja ocena Żadne

komentarze (5)zaloguj się by skomentować



Tezeusz on Facebook
home forum