Kościół mój widzę wielki
- Kategoria: = Brudnopis =
Przyznam się szczerze, że wizja Kościoła sprzed Vaticanum II jest mi w osobistym odbiorze obca, bowiem moje życie rozpoczęło się już w epoce aggiornamento. Sobór uważam za milowy krok w dziejach Kościoła i nie wyobrażam sobie odwrotu od drogi którą ów sobór wyznaczył. Natomiast uważam, że postrzeganie obrazu Kościoła jest zdominowane przez trzy czynniki, a dwa z nich są związane właśnie z odnową soborową.
Po pierwsze nie można patrzeć na tą samą rzeczywistość w taki sam sposób po dokonaniu tak wielkich reform i przesunięciu akcentów. Przedewszystkim przekonanie, że Kościół jest drogą człowieka, otwiera mistyczną rzeczywistość na zwykłych ludzi. Rozbudzenie aktywności ludzi świeckich jest tutaj nieocenione. Drugim ważnym czynnikiem jest głębsze uświaomienie ludziom, że są członkami Kościoła Powszechnego, który się jednak urzeczywistnia w Kościele partykularnym. Przecież człowiek zawsze patrzy na świat przez pryzmat małych wspólnto lokalnych. Tak więc dostrzega obraz Kościoła poprzez pryzmat parafii, diecezji i Kościoła w swojej ojczyźnie, a dopiero później jako Kościół Powszechny. Ogromny wpływ na to spojrzenie ma również rozwój środków społecznego przekazu. I tak człowiek widzi w telewizji czy w internecie, że zupełnie inaczej wygląda Kościół lokalny w Polsce, naczej we Francji, na kontynencie amerykańskim czy w Afrryce. Różnice polegają nie tylko na odmienności kulturowej, ale również na żywotności czy zaangażowaniu wiernych.
Styczność przeciętnego człowieka z Kościołem, a więc także kształtowaie jego obrazu, jest związana z uczestnictwem w liturgii. Bardzo często ten kontakt ogranicza się wyłącznie do niedzielnej Eucharystii. W takim razie zastanawiam się czy dobre dla tych "niedzielnych katolików" są tradycjonalistyczne propozycje zmain w liturgii. O ile cześć tych zmian jest rzeczywiście pożądana, jak choćby ograniczenie samowoli celebransa w liturgii czy położenie nacisku na postawę adoracji, o tyle niepokoją mnie stwierdzenia, że w pełni świadome uczestnictwo w Mszy nie jest konieczne, bo człowiek dotyka sakrum, innego wymiaru. Jak najbardziej mistyka w liturgii jest potrzebna w końcu nasza ziemska liturgia jest obrazem niebieskiej liturgii w Nowym Jeruzalem, ale no właśnie, czy przypadkiem zbyt często nie zapominamy o tym eschatologicznym aspekcie Eucharystii? Myślę, że ten kierunek pozwoliłby widzieć obraz Kościoła znów w sposób bardziej jednolity - w sposób eschatologiczny
- adamanus - blog
- zaloguj się lub załóż konto aby skomentować
- 176 odsłony
- dyskusja (komentarze: 1)


