| Imieniny: |  


Modlitwa o wygraną

 

Po co się modlisz?

Takie oto pytanie zadał mi jeden z dyskutantów w dyskusji, dotyczącej możliwości wykorzystywania przez Boga zjawisk przyrodniczych w celu upominania grzeszących ludzi. Temat wpływania na losy ludzi poprzez pioruny, deszcze meteorytów lub inne siły natury jest niesamowicie ciekawy. We wpisie tym nie zamierzam się jednak skupiać na problemie boskich znaków na niebie, lecz zastanowić nad rolą modlitwy w moim życiu i pośrednio odpowiedzieć na zadane pytanie.

Zacznę od statystyk, które będą pomocne do dalszych rozważań.

 1. "Prawdopodobieństwo spadnięcia meteoru na człowieka czy nawet budynek jest tak małe, że aż śmieszne" - stwierdził w artykule na portalu gazeta.pl astrofizyk jednego z polskich uniwersytetów. Ciekawie ta wypowiedź wygląda, gdy zestawimy ją z liczbą rannych po deszczu meteorytów w Czelabińsku, którą ocenia się na 1142 osoby. Nie wiem jak wam, ale mnie liczba 1142 nie wydaje się ani śmieszna ani tym bardziej marginalna.

2. Prawdopodobieństwo trafienia 6-tki w grze liczbowej Lotto wynosi 1:13 983 816. Patrząc na ten stosunek, można się zacząć zastanawiać czy jest jakikolwiek sens puszczać kupony, gdyż możliwość wytypowanie 6-tki jest niesamowicie mało prawdopodobna. Ludzie jednak grają i wygrywają. W 2012 roku wygranych 6-tek było 42. Tyle osób zostało milionerami i prawdopodobnie odmieniło swoje życie.

Powyższe przykłady pokazują, że bardzo małe szanse na zaistnienie czegoś wcale nie oznaczają, że to coś nie zaistnieje i nie odciśnie swego piętna na ludzkim życiu. Można zaakceptować ten fakt i przejść do porządku dziennego dłużej się nad tym nie zastanawiać. Można jednak także próbować wpływać na zaistnienie nieprawdopodobnych zdarzeń odwołując się do siły wyższej i chcieć ich, lub nie dopuszczać do siebie w zależności od tego, czy przynoszą korzystne lub negatywne skutki. Jednym ze sposobów takich prób wydaje mi się być modlitwa. Każdy z nas pewnie kiedyś w swoim życiu modlił się o to, aby nie spotkało go coś złego. Na przykład o to, aby Bóg oszczędził jego posiadłość, miejscowość w której mieszka lub cały kraj od klęski żywiołowej. Nie są nam obce słowa: "Od powietrza, głodu, ognia i wojny wybaw nas Panie". Ludzie modlą się też o inne rzeczy, których nie mogą łatwo przewidzieć. Na przykład o zdrowie, lub o to aby nie ulec wypadkowi podczas jazdy samochodem. To są przykłady modlitw, które mają oddalić lub nie dopuścić zdarzenia dla nas szkodliwego, na który nie mamy wcale lub niewielki wpływ.

Można się jednak też modlić o sprawy, które wydają się nam korzystne a tak samo jak poprzednie prawdopodobieństwo ich zaistnienia jest bardzo małe. Wielu ludzi modli się na przykład o wygranie 6-tki w Lotto, wierząc że to odmieni ich życie. I przyznam się, że przez wiele lat i ja takie modlitwy do Boga kierowałem. Co mogłoby dla mnie oznaczać wygranie kilku milionów złotych? Wierzyłem, że to odmieni moje życie. Jestem gejem, pogodzonym ze swoją orientacją seksualną. Moim problemem jest jednak negatywny stosunek mojej rodziny do homoseksualizmu. Wciąż muszę żyć w ukryciu, w obawie przed pogardą, nienawiścią, odrzuceniem. Myślałem sobie, że wygrana na loterii pomogłaby rozwiązać moje problemy. Mógłbym wyjechać do innego miasta, kupić mieszkanie i ułożyć sobie życie z kochającym partnerem. Taką drogę wybiera wielu bogatych gejów. Ja jednak do bogatych nie należę. Dlatego prosiłem Boga o wygraną, a pomimo wielu wysłanych kuponów i żarliwych modlitw nie udawało mi się wygrać.

Mój sposób myślenia zmienił się diametralnie po rozmowie z moim kolegą, jeszcze w czasie studiów. Gdy wracaliśmy z praktyk z laboratorium kolega obserwując osoby stojące w kolejce przed kolekturą zdobył się na refleksję i powiedział, że ludzie nie powinni się modlić o dobra takie jak pieniądze, mieszkanie, zdrowie lecz o miłość, bycie szczęśliwymi i pokój ducha. Byłem bardzo zaskoczony jego słowami, ponieważ nie wiedział o mnie, ani o moich modlitwach o wygranie dużej sumy pieniędzy. Słowa te zapadły mi w pamięć i zmusiły do refleksji nad moją sytuacją. Zrozumiałem, że wygrana na loterii nie zmieniłaby mojej sytuacji w rodzinie. Kupno mieszkania, wyjazd do innego miasta, nie spowodowałoby poprawienia relacji i akceptacji mojej osoby. Skutkowałoby to tylko izolacją. Zrozumiałem, że powinienem się modlić o to, aby Bóg pomógł mojej rodzinie zaakceptować mnie jako geja. Uświadomiłem sobie, że zaakceptowanie mnie przez najbliższych jest kluczem do mojego szczęścia.

Po tym przyszło kolejne doświadczenie. Odkryłem, że są modlitwy łatwe i trudne. Modlitwa o wygranie w Lotto, należy do kategorii lekkich i prostych, nie wymagających wiele wysiłku i czasu. Modlitwa o powodzenie wyjścia z szafy, to już kategoria wagi ciężkiej. Tu chodzi o wielką sprawę. Dlatego myślę jest trudna. Coming outu przed rodziną wciąż jeszcze nie dokonałem.

Jednocześnie blisko rok temu dowiedziała się o mnie moja przyjaciółka. Nastąpiło to w miejscu, o którym chyba nikt by nie pomyślał, że się do tego nadaje – na ławce w przykościelnym parku... Reakcja mojej przyjaciółki, na wieść o tym że jestem gejem, była niesamowita i bardzo serdeczna. Byłem bardzo szczęśliwy z tego powodu, ponieważ obawiałem się, że po tym gdy się dowie odwróci się ode mnie. Wierzę w to, że wtedy Bóg to zaplanował i mną pokierował. Bardzo mi pomógł za co jestem bardzo wdzięczny. Czy tak samo będzie w przypadku mojej rodziny? Chciałbym żeby tak było, ale oceniając rzecz realnie jest to mało prawdopodobne. Mając jednak na uwadze to, że meteoryty uderzają w domy, ludzie wygrywają miliony w lotto, a Bóg czasem kieruje moim życiem myślę, że jest to możliwe. Potrzeba tylko małego cudu.

Wracając do pytania: po co się modlisz?

Modlę się, bo chcę być akceptowany. Nie chcę wiecznie ukrywać się przed najbliższymi, bo to zatruwa mojego ducha i sprawia, że nie mogę być w pełni szczęśliwy. Można zatem powiedzieć, że wciąż modlę się o wygraną. Nie chodzi mi już jednak o wygraną na loterii. Stawką jest moje osobiste życie.

 

4,2
Średnia: 4,2 (5 głosów)
Twoja ocena Żadne

Dodaj do:
komentarze (1)zaloguj się by skomentować



Tezeusz on Facebook
home forum