| Imieniny: |  


Po prostu skandal…

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski otrzymał od władz kościelnych oficjalny zakaz wypowiadania się na temat lustracji. Księża jezuici: Mądel, Miszk, ks. Zaleski... Kto następny? Wszyscy wymienieni przeze mnie skazani zostali na milczenie. Nie wolno zabierać im głosu w sprawie lustracji w polskim Kościele. Dwaj pierwsi, dodatkowo zmuszeni zostali do opuszczenia swego dotychczasowego miejsca pobytu. Praktyka zmuszania do milczenia księży i zakonników, którzy samodzielnie dążą do ujawnienia prawdy o kapłanach współpracujących w przeszłości ze Służbą Bezpieczeństwa wydaje się być coraz częstsza. Prawda jest tak bardzo niewygodna dla ich przełożonych? Dlaczego? To pytanie, jak na razie, najprawdopodobniej pozostanie bez odpowiedzi. Wiadomo za to, że istnieje grupa ludzi, która pragnie zamknięcia ust zbyt głośno mówiącym o lustracji w Kościele duchownym.

A wydawało się, że wierni mają prawo do wiedzy o tym, jaki ludźmi są ich kapłani i czy zasługują na ich szacunek i zaufanie. Czy według kościelnych hierarchów nie jest to prawda? Wcale nie mają prawa? Kapłani mają stać ponad wszystkimi ludźmi i z racji pełnionej posługi nieważne są ich winy i przewinienia?

Według kardynała Dziwisza ostatnie posunięcia to uporządkowanie sprawy lustracji w Kościele. Chodzi bowiem o lustrację cichą. Gdy usłyszałem te słowa myślałem, że się przesłyszałem. Mam nadzieję, że źle je odebrałem i nie chodzi tu o wyciszenie problemu agenturalnej przeszłości niektórych księży. To byłoby jedno z gorszych posunięć dla polskiego Kościoła , który wymaga pewnego rodzaju oczyszczenia i wzmocnienia swego autorytetu. Wyciszenie problemu księży – agentów wcale się do tego nie przyczyni, a wprost przeciwnie – doprowadzi do jego osłabienia.

Zamykanie ust zwolennikom wyjaśnienia smutnej prawdy martwi i jak na razie nie cieszy też powołanie komisji historycznej, która zbada przypadki współpracy duchownych z bezpieką. Według polskich biskupów ma to być początek oficjalnej lustracji duchowieństwa. Lustracji, która nie ma być odwetem i poniżeniem człowieka. Jednak rację ma Tomasz Terlikowski, który na łamach „Dziennika” (18.10.2006r.) zwraca uwagę, że należało uczynić to już wiele lat temu. Słusznie zwraca on też uwagę na fakt, że należy mieć nadzieję, iż owa komisja będzie się różnić od podobnych komisji diecezjalnych, które poza tym że istnieją nic nie robią oraz, że jako jedyny słuszny organ uprawniony do badania inwigilacji Kościoła, nie będzie ona pretekstem do hamowania innych osób zajmujących się tym problemem.

Miejmy nadzieję, że ostatni przypadek nakazu milczenia dla księdza Isakowicza – Zaleskiego i powołanie komisji nie jest początkiem takiego postępowania, a wprost przeciwnie – początkiem odbudowy autorytetu polskiego Kościoła i końcem chowania głowy w piasek i udawania, że problem nie istnieje. Może działalność owej komisji sprawi, że niektórzy otworzą oczy i przestaną hamować lustrację? Może zatrze paskudne wrażenie po skandalicznych wyzwiskach, którymi obrzucono ks. Zaleskiego, nie pozostawiając mu możliwości obrony? Bowiem to nie ksiądz Zaleski, jak mu zarzucono psuł niedawno wizerunek kapłana, a polscy biskupi, których zachowanie i komentarze wykroczyły poza granice przyzwoitości.

0
Na razie bez ocen
Twoja ocena Żadne

Dodaj do:
komentarze (11)zaloguj się by skomentować



Tezeusz on Facebook
home forum