| Imieniny: |  

Pomiędzy trwogą a nadzieją

Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą


Czystość i nieczystość – co to dzisiaj znaczy?

XVI Wieczór Biblijny w Kasince Małej 

W środę podczas XVI Wieczoru Biblijnego zastanawialiśmy się nad następującym fragmentem Ewangelii:
 
Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha! Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o to przysłowie. Odpowiedział im: I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi do człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka i na zewnątrz się wydala. Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym. (Mk 7, 14 – 23)
 
Małgorzata: Jezus mówi tutaj o czystości i nieczystości w związku z tradycyjnymi higienicznymi zasadami, które obowiązywały w tamtych czasach w żydowskim środowisku. Stwierdza, że te zasady nie są najważniejsze, gdyż naprawdę liczy się to, co tkwi w sumieniu człowieka i właśnie to, co następuje w duszy, we wnętrzu człowieka, może doprowadzić do strasznych rzeczy. Według mnie współczesną ilustracją tego, co miał na myśli Jezus, może być anoreksja i bulimia. Te dwa charakterystyczne dla naszych czasów zaburzenia nie wynikają z tego, że pokarmy są same w sobie złe, że ich spożywanie lub niespożywanie jest złe, lecz wynikają z wewnętrznych psychicznych przemian, które prowadzą do degradacji podlegającego im człowieka i często również jego otoczenia. Anoreksja jest w dużej mierze wytworem naszej kultury, pokazującej młodym dziewczynom wzorzec lalki Barbie, któremu one chcą usilnie dorównać, nie dbając o swoją godność, o swój ogólnoosobowościowy rozwój. Dorównanie wykreowanemu sztucznie modelowi staje się dla nich najważniejsze i to jest zło, które wychodzi z ich wnętrza. Bulimia nie wynika również z tego, że pokarmy czy nawet ich zjadanie w sporych ilościach jest złe. Wewnętrzna przyczyna polega na tym, że człowiek nie może odnaleźć się w świecie, traci proporcje, często zostaje zaburzone poczucie bezpieczeństwa, brakuje miłości. Jedzenie staje się rekompensatą za różne życiowe niedostatki.
 
Dzisiejsza Ewangelia skłania mnie również do zastanowienia się, na ile korzystam w odpowiedni sposób z pokarmowych i innych zewnętrznych darów, które otrzymuję od życia. Na ile korzystam z nich w sposób rozsądny, nienadmierny, nie niszcząc ich czy nie niszcząc siebie? Czy nie jestem już na granicy jakichś uzależnień? Myślę, że od czasu do czasu warto zrobić sobie rachunek sumienia na ten temat. Ja przynajmniej parę razy w życiu coś takiego musiałam zrobić. Ten fragment Ewangelii przypomina o potrzebie takiego zastanowienia, czy nie robię już czegoś złego, co może zniszczyć mnie, moich bliskich, moje międzyludzkie relacje, co może być nieczystością, która wyjdzie z mojego wnętrza, powstanie z mojej słabości i z mojego niewłaściwego stosunku do rzeczy, które same w sobie są dobre w świecie stworzonym przez Boga.
 
Od początku tego tygodnia są odczytywane kolejne fragmenty Księgi Rodzaju. Dzisiaj czytamy o tym, że człowiekowi wolno było w rajskim ogrodzie spożywać wszystko oprócz owocu z drzewa poznania dobra i zła. Ten fragment koresponduje z dzisiejszym fragmentem Ewangelii. Współczesny człowiek próbuje na swój sposób spożywać zakazany owoc. Zamiast cieszyć się wspaniałymi rzeczami, stworzonymi przez Boga, próbuje kształtować je i zmieniać po swojemu, naruszać naturalne zasady przez nadmierną konsumpcję, sztuczne wymuszanie innych pór wegetacji roślin, modyfikacje genetyczne, które nie wiadomo dokąd zaprowadzą, czy wreszcie przez rozmaite regulacje płodności i rozmnażania ludzkiego gatunku, eksperymenty z klonowaniem itd. To wszystko jest co najmniej groźne dla człowieka, przypomina naruszenie rajskiego zakazu i może być nazwane nieczystością.
 
Andrzej: Tutaj Jezus dokonuje jednej z rewolucji w mentalności żydowskiej – uwewnętrznienia dramatu sacrum i profanum. Dotychczas to sacrum i profanum, czyli czystość i nieczystość było czymś zewnętrznym. Człowiek dotknął się trędowatego, kobiety podczas menstruacji, zjadł wieprzowinę albo nie umył czegoś i stawał się nieczysty. Tutaj Jezus obala takie myślenie. Mówi, że nieczyste nie jest to, co zewnętrzne i materialne, ale to, co wychodzi z wnętrza. Nieczystość, profanum staje się wewnętrzne. Ale też sacrum staje się uwewnętrznione, bo z naszego serca wychodzi też dobro. Dla nas jest to oczywiste, ale wtedy była to sprawa zaskakująca i niezrozumiała nawet dla najbliższych uczniów Jezusa.
 
Chciałbym rozwinąć ten wątek o zapytanie, jak we współczesnej kulturze Zachodu rozumiemy czystość. Czy mamy podobne dylematy, jak ówcześni Żydzi? Wydawałoby się, że nie mamy już takich koncepcji nieczystego pokarmu, nieczystych osób i jesteśmy bardzo nowocześni po dwóch tysiącach lat.  Ale myślę, że kwestia czystości i nieczystości sakralnej uległa sekularyzacji. Człowiek współczesny – analogicznie do Żydów sprzed dwóch tysięcy lat – też uważa rzeczy zewnętrzne, materialne za nieczyste. Samo przebywanie w otoczeniu pewnych zjawisk czyni go nieczystym.
 
Dla człowieka współczesnego nieczystością jest cały obszar ubóstwa, bycia poza rynkiem. Każde wejście w taką kondycję człowieczeństwa czyni nieczystym. Druga sfera nieczystości to strach związany z AIDS. Chociaż wiadomo, że do zarażenia dochodzi tylko przez krew albo drogą płciową, ludzie uważali, że nie należy przebywać w pobliżu chorych, trzeba ich wyrzucić ze swojej miejscowości. To samo można mówić o różnych grupach nieczystych. Bycie gejem jest nieczystym. Nawet jeżeli nie jest się osobą o skłonnościach homoseksualnych, to samo przebywanie z kimś takim, sama rozmowa czyni mnie nieczystym w oczach tych, dla których homoseksualizm jest złem, chorobą itd. To samo dotyczy wszelkich postaw: innej partii politycznej, innej grupy etnicznej, innego światopoglądu. Niekoniecznie wchodzi w grę różnica moralna. Ktoś przechodzi do innej partii, więc staje się zdrajcą, nieczystym przez to tylko, że znalazł się po drugiej stronie. Ta sama energia uzewnętrzniania nieczystości jest po dwóch tysiącach lat tak samo rzeczywista jak dla Żydów. Nie jesteśmy od nich nowocześniejsi, tylko pojęcie nieczystości zdesakralizowało się.
 
Dlaczego dokonujemy projekcji nieczystości na zewnątrz? Według mnie jest to właśnie projekcja. Wszystko dokonuje się w naszym sercu – tam jest nasze centrum osobowe, nasza wolność, nasza świadomość, nasza intencjonalność. Ale ponieważ chcemy odrzucić naszą odpowiedzialność moralną, zdjąć bagaż, uprościć sobie rzeczywistość, projektujemy nasze zło na pewne zjawiska, postawy, materialne fetysze. Aby samemu uwolnić się od odpowiedzialności za siebie jako istotę moralną, nieczystością obdarzamy zjawiska moralnie neutralne albo wieloznaczne, albo inne od nas. Samo ich istnienie staje się złem. Samo istnienie geja, chorego na AIDS, upośledzonego umysłowo, biednego, wykluczonego, samo istnienie Rosjanina czy Niemca dla wielu Polaków może być złem. Nie można w tym kręgu przebywać. Trzeba od takiego człowieka uciekać, odcinać się, nie zauważać go, aby nie zarazić się nieczystością. To oczywiście fałszuje nasz świat.
 
Dzisiaj chciałbym się modlić o to, abyśmy nie projektowali naszej wewnętrznej czystości bądź nieczystości na innych, na postawy, zjawiska, rzeczy materialne, w których chcielibyśmy zdeponować i spetryfikować naszą moralną odpowiedzialność; abyśmy potrafili w świeżości odbierać rzeczywistość, współtworzyć ją w jej prawdzie; abyśmy wreszcie przyjęli powagę sytuacji moralnej człowieka. To ja jestem odpowiedzialny za dobro i zło, które czynię i jakakolwiek moja sytuacja nie zwalnia mnie z tej odpowiedzialności. Nawet szerzej – jak mówi jeden z bohaterów Dostojewskiego, jestem współodpowiedzialny za cały świat. Jest to współodpowiedzialność na miarę moich możliwości, ale każdy człowiek jest podmiotem mojej odpowiedzialności. Obyśmy koncentrowali się na tym i oby te słowa Jezusa sprzed dwóch tysięcy lat brzmiały mocno w naszym życiu. 
 
 
 
3,5
Średnia: 3,5 (6 głosów)
Twoja ocena Żadne

Dodaj do:
komentarze (2)zaloguj się by skomentować



Tezeusz on Facebook
home forum