Z pamiętnika Demona Noworocznych Postanowień
- Kategoria: Społeczeństwo, Idee, Filozofia
- Tagi: szatan, postanowienia, opowiadanie, nowy rok, etyka
Pod koniec roku opanowujemy ludzi szczególnym rodzajem gorączki, ADHD sumienia czy też nerwicy etycznej. Nazwę to symbolicznie - syndromem noworocznych postanowień.
Podsumowaniom i rozliczeniom nie ma końca. Zaczynamy albo do prozaicznego: ile zarobili, ile jeszcze zarobią, co stracili, ile stracą jak czegoś nie zmienią, co można zmienić, co można ulepszyć, co odrzucić, co zacząć od nowa... Kończymy na pytaniu: co by tu jeszcze podsumować? Biorą jak ryby po deszczu, nie widzą w tym pułapki. Wręcz szczycą się tym, że mają długą listę podsumowań i postanowień. Co roku odkładają ją na bok, by stworzyć nową. Większość pozycji na tej liście jest podobna do tych z poprzednich lat. Cały czas ilość postanowień rośnie, razem z poziomem frustracji. I o to chodzi!
Dręczymy ludzi wyrzutami sumienia, kłujemy w oczy tym, o czym marzą od lat i czego zrealizować nie mogą. Przypominamy to, o czym chcieli zapomnieć, podsuwamy pod oczy to, czego woleliby już więcej nie oglądać. Nasi agenci w dziale "promocje noworoczne" pomagają nam w tym bardzo. Siła niespełnionych marzeń jest cudownie destrukcyjna! Niszczy powoli, ale jakże skutecznie. Grunt to poprzestać na postanowieniach. Rozniecić płomień żądzy bycia lepszym niż w zeszłym roku, bogatszym niż w poprzednim miesiącu, ładniejszym niż pół roku temu... I zatrzymać człowieka na tym wyobrażeniu, na tym co też mogłoby by się stać, gdyby plan sie ziścił. Marzenia i pragnienia mącą umysł, sprawiają, że nie widać realiów. Łatwo wtedy podłożyć kłodę pod nogi. Nic nie muszą robić, bo życie w iluzji mocnych postanowień zupełnie wystarczy, by zawładnąć ich sercem i umysłem na długi długi czas. Aż dobiorą się do ich duszy moi współpracownicy z działu Czarnej Rozpaczy...
Niestety są też ci wredni "niedziałający". Stoicyzm to jakaś plaga w tym roku. Naczytali się starożytnych, jakiegoś taoizmu praktycznego się nabawili czy co? Przeklęta ponowoczesność. Kiedyś było jasne kto jest kto, w co wierzy, albo nie wierzy. Teraz ciężko się zorientować, skąd się biorą inspiracje duchowe prowadzące do wejścia na drogę prawdy...
W tym roku mam szczególny przypadek do rozgryzienia. Ona nic nie chce postanawiać. Stwierdziła, że wszystko ją wk..., cały ten system postanowień, marzeń, przełomów nowego i starego. Odkryła, że naprawdę liczą się sprawy prozaiczne. Bo to z nich tworzy się materia marzeń i powołania ludzkiego. Będzie żyć z dnia na dzień, myć naczynia, nogi i zęby. Zwyczajnie robić zakupy w warzywniaku, uśmiechać się do żuli, do woźnej w hipermarkecie, wycierać kurze co tydzień, odprowadzać dzieci do szkoły, uczyć tego swojego polskiego marudne bachory w podstawówce. Będzie zwykła, przeciętna i tyle. Wyrzuciła do śmieci kosmetyki do robienia makijażu, oddała koleżankom najlepsze ciuchy z top listy przebojów mody. Wygląda jak łajza - dżinsy, koszula, zwykła laska z przedmieścia... Zarzuciła plan wydania książki, której od lat nikt nie chce wydać. Odłożyła na bok wielkie marzenie podróży do Tybetu. Kasę przeznaczy na zwiedzenie Gór Sowich i Bieszczad, bo bliżej i nigdy tam nie była z dziećmi. Przestanie szukać nowej lepszej pracy, studiować coraz to nowsze kierunki na podyplomówkach. Po kiego grzyba, mówi. Jest dobrze. Po co mi więcej. Życie jest tylko jedno. Powiedziała też, że wszystkie swoje super dyplomy powiesi w klozecie. I że ma w d... opinię innych.
Łapy mi opadły.
Jak ona to odkryła, to nie wiem. Tyle lat rozdmuchiwania żaru ambicji, tyle trudu włożonego w rozszerzenie pola jej pychy i samouwielbienia. I taka porażka! No szlag mnie trafi!!!
Co ja powiem szefowi? Że przestała działać? Że tak po prostu się oddała "niedziałaniu", "niepostanawianiu"? Tylko po to, żeby być szczęśliwą i spokojną w głębi duszy? By zobaczyć, co przyjdzie z tym nowym rokiem bez szczególnych marzeń i postanowień. Może wreszcie jedną noc prześpi bez koszmarów? Może w końcu znajdzie czas, by pospacerować po parku miejskim, w którym nie była od lat? W sumie to też jakieś postanowienie, może dam radę coś w tym zepsuć...
Cóż, trzeba coś z tym zrobić. Jak wszyscy odkryją, że nie trzeba mieć wielkich marzeń, żeby być szczęśliwym, to stracę robotę. Postanawiam od dziś, że opracuję nową strategię! Zdobędę uwagę całego świata, rozniecę wszystkie ambicje, marzenia i żądze. Nowy Rok zabrzmi wielkim wrzaskiem ludzkich gardeł: POSTANAWIAM, ŻE OD DZIŚ...
Chyba sam się dałem nabrać na własną propagandę... Ech...
Idę się napić. Beznadzieja ten nowy rok...
- jorlanda - blog
- zaloguj się lub załóż konto aby skomentować
- 323 odsłony
- dyskusja (komentarze: 13)


